Autor Wątek: Tamka 3 - Alfa Laval  (Przeczytany 1391 razy)

Offline Levittoux

  • Global Moderator
  • Przyjaciel Forum
  • *****
  • Wiadomości: 165
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Tamka 3 - Alfa Laval
« dnia: Styczeń 05, 2007, 12:29:40 pm »
Tamka 3

Jerzy S. Majewski
2004-07-22

W połowie lat 20, wielki, skandynawski producent dojarek i wirówek do mleka obrał robotnicze Powiśle na siedzibę polskiej centrali
Gdy przed 1927 r. księżna Ludwika Czartoryska sprzedawała posesję przy Tamce 3 na Powiśle powoli zaczynało zmieniać swoje oblicze. "Nowa Warszawa wyrąbuje sobie drogę na Powiśle. Kroczy szybkim krokiem naprzód. Połykając żarłocznie małe, mizerne domki, na pół zbutwiałe, pełne wilgoci i... wspomnień historycznych. Jak za dotknięciem różdżki czarodziejskiej, błyskawicznie powstają, nowocześnie zabudowane, nowe uliczki o nazwach mało znanych szerszemu ogółowi: ulica św. Franciszka Salezego, ulica Ignacego Potockiego" - relacjonował dziesięć lat później Maksymilian Jerzy Lubelski.

Do takich nowych ulic należała też Smulikowskiego, zaczynająca się przy Dobrej, załamująca o 90 stopni na północ i wpadająca w Tamkę, tuż obok narożnika Elektrycznej. Początkowo nosiła ona nazwę Herburtowskiej.

W ciągu zaledwie kilku lat Smulikowskiego niemal w całości zabudowana została monumentalnymi gmachami biurowymi i eleganckimi kamienicami. Wraz z sąsiednią Czerwonego Krzyża, pobliską Salezego czy fragmentem Wybrzeża Kościuszkowskiego stanowiła zakątek nowoczesnej Warszawy wyraźnie odróżniający się od ubogiej zabudowy Powiśla.

Kapeluszowe panie schodzÄ… ze skarpy

Na planach Warszawy z pierwszej połowy lat 20. Smulikowskiego jeszcze nie ma. Jedynymi monumentalnymi budowlami są tu gmachy Szkoły Sztuk Pięknych przy Wybrzeżu Kościuszkowskim i Dom Przemysłu Ludowego przy Tamce (pod późniejszym numerem 3). Obydwa powstały z inicjatywy bajecznie bogatych mecenasów sztuki i przyjaciół artystów - rodziny Kierbedziów. Włodzimierz Krzemiński mieszkający w kamienicy przy Dobrej wspomina, że z balkonu swego mieszkania w początku lat 20. widział rzekę.: "Za Wisłą, w dali majaczyły zarysy Pragi. Po drugiej stronie przy Dobrej 10 był ogród gdzie kopała grządki babina w zielonej chustce. Mówiło się o niej Zielony Łepek, bo nikt nie wiedział, jak się nazywa. Mieszkała w ponurym drewnianym szałasie, nosiła kubły z naszej kamienicy i tak sobie żyła - trochę po warszawsku, trochę po wiejsku. W roku 1925 w miejscu ogrodu stanął olbrzymi dom Spółdzielni Urzędników, zamieszkali w nim sami urzędnicy. Dzielnica zaczęła się zmieniać. "Były to rodziny inteligenckie, ich członkowie rzucali się w oczy pośród przechodniów. Nosili się na co dzień tak, jak dotychczasowi mieszkańcy Powiśla, pozwalali sobie najwyżej w niedziele, i duże doroczne święta. Do pracy chodzili w krawatach, panie na każde wejście wkładały kapelusze, były to tak zwane kapeluszowe panie, które wcześniej stanowiły raczej przedmiot złośliwych docinków, bo nasze matki, babki i mieszkanki sąsiednich domów nosiły na codzień chustki na ramionach. Kapeluszowe panie stroiły się zimą w futra, czego się wcześniej tutaj nie widywało. W sklepach spotykaliśmy teraz także służące, dziewczyny kupujące nie dla siebie. Słabo się targowały, były bez widocznych powodów niefrasobliwe i wesołe". - wspomina Krzemiński.

To właśnie w trakcie tych zmian w 1927 przy Tamce 3 zaczęto budować wielki gmach centrali Alfa Laval. Jeszcze przed 1914 r. działała tu fabryka asfaltu Ludwika hr. Krasińskiego, a ostry zapach rozchodził się po całej okolicy. Surowiec do produkcji przywożono ponoć barkami płynącymi z portu w Gdańsku. Teraz obok budynku wytyczono nową ulicę.

Najpierw przy Herburtowskiej

Projektantem centrali Alfa Laval byli niemal zupełnie dziś zapomniani architekci Teodor Łapiński i Józef Krupa. Ze strony szwedzkiej firmy prace nadzorował jej ówczesny dyrektor w Polsce - Zygmunt Rudowski. Prace budowlane prowadziła firma Franciszka Mazurkiewicza, zaś stolarskie Wacława Deubela.


Foto ze strony: http://www.warszawa1939.pl/index.php?r1=tamka_3&r3=0

Nowy gmach otrzymał dwa skrzydła. Krótkie od Tamki i niesłychanie wydłużone od strony przyszłej ulicy Smulikowskiego. W trzypiętrowym budynku frontowym od Tamki znalazły się pomieszczenia biurowe. Gabinety dyrektorskie, pomieszczenia "buchalterji" wydziałów sprzedaży, propagandy (czyli według dzisiejszych standardów - promocji), wreszcie archiwa. Z kolei długim skrzydle od ulicy "nowoprojektowanej", czyli późniejszej Herburtowskiej-Smulikowskiego ulokowano m.in. magazyn wyrobów gotowych i warsztat, w którym naprawiano zepsute wirówki. Od strony podwórka zbudowano też stosunkowo wąski dwupiętrowy pawilon mieszkalny dla urzędników niższego szczebla. Mieszkania nie były duże. Część magazynowa została wyróżniona w elewacji budynku. Jest nieco niższa i ma skromniej opracowany wystrój. W jej wnętrzu znalazło się aż sześć niskich kondygnacji.

Jak na czas powstania, centrala szwedzkiej firmy wyróżniała się dość nowoczesną architekturą. Projektanci zupełnie zrezygnowali z odwoływania się do form narodowych, tak charakterystycznego dla wielu obiektów realizowanych w tym samym czasie w sąsiedztwie. W żadnym wypadku nie jest to jednak obiekt awangardowy, elewacje opięto potężnymi lizenami dźwigającymi arkady. Nadaje to całości charakter nieco monumentalny, klasycyzujący. Za to wnętrza odznaczały się już całą surowością z żelbetowych konstrukcji. Interesanci wchodzący do budynku, widząc żelbetowe filary dźwigające wyeksponowane belki stropowe, nie mieli żadnych wątpliwości, że znajdują się nowoczesnym budynku przemysłowym.


Foto ze strony http://www.warszawa1939.pl/index.php?r1=tamka_3&r3=0 i opis "Od lewej: gmach Towarzystwa Ochrony Sztuki Ludowej i Popierania Przemysłu Ludowego, gmach fabryki Alfa Laval na rogu Smulikowskiego.
W prawym dolnym rogu widoczny płot - obok znajdowała się brama wjazdowa na teren fabryki - dopiero w latach 30-tych została w tym miejscu wytyczona ulica Smulikowskiego."


W wirowaniu niezrównani

W centrali na Tamce handlowano wirówkami i maszynami mleczarskimi szwedzkiej firmy.

Jak pisał w 1979 r. w Pożegnaniach Warszawskich Jerzy Kasprzycki "Wirówki Alfa Laval były najsprawniejsze, najtrwalsze i stosunkowo tanie. W Polsce międzywojennej firma Alfa Laval - za którą stał potężny koncern Separator AB - połączyła się w 1933 r. z poznańską Glorią, jedyną poważniejszą firma krajową tej branży i opanowała niemal całkowicie nasz rynek. W 1939 r. Alfa Laval miała w Polsce już tylko jednego konkurenta w swojej specjalności. Wirówki do mleka produkowała jeszcze fabryka Różakolskiego w Gnieźnie, skądinąd wielce zasłużona dla przemysłu mleczarskiego, a pozostająca nieco w tyle za szwedzkimi konstruktorami i technologami".

Aż do września 1939 r. budynek był ważnym adresem na gospodarczej mapie Warszawy. Zapisał się też kilka lat później w dziejach Powstania Warszawskiego. Tu działała m.in. wytwórnia granatów, materiałów wybuchowych i butelek zapalających, prowadzona przez porucznika Lecha Budzyńskiego "Jacka". Obszerne pomieszczenia biurowe zajęto z kolei na szpital polowy. Był on prowadzony przez dr. Bolesława Bartenbacha ps. "Teofil". Jak ustalił znawca dziejów Powstania Warszawskiego Stanisław Kopf z Teofilem pracowali lekarze: Janina Kozłowska, Henryk Janikowski i Hanna Gospodarowiczówna. Tuż obok budynku, w poprzek Smulikowskiego usypany był wał z ziemi. Barykada z samochodów stała też w głębi ulicy, już za budynkiem Alfa Laval.

6 września żołdacy Oberführera SS Oskara Dirlewangera wymordowali rannych w szpitalu. Zginęło około 30 cywilów i 7 żołnierzy AK. "Rannego pracownika Ubezpieczalni Społecznej Władysława Rewickiego leżącego na noszach dobili przed wejściem do powstańczego szpitala" - pisał Kopf w książce "Termopile Warszawskie". Sam budynek szczęśliwie przetrwał wojnę, podobnie jak nieomal cała zabudowa ulicy Smulikowskiego. Przez lata zaniedbany, pocięty śladami po kulach, jakiś czas temu doczekał się remontu.
Źródło Gazeta Wyborcza: http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34880,2192822.html