Deprecated: preg_replace(): The /e modifier is deprecated, use preg_replace_callback instead in /www/emm8_new/www/powisle.waw.pl/forum/Sources/Load.php(183) : runtime-created function on line 3

Deprecated: preg_replace(): The /e modifier is deprecated, use preg_replace_callback instead in /www/emm8_new/www/powisle.waw.pl/forum/Sources/Load.php(183) : runtime-created function on line 3

Deprecated: preg_replace(): The /e modifier is deprecated, use preg_replace_callback instead in /www/emm8_new/www/powisle.waw.pl/forum/Sources/Load.php(183) : runtime-created function on line 3

Deprecated: preg_replace(): The /e modifier is deprecated, use preg_replace_callback instead in /www/emm8_new/www/powisle.waw.pl/forum/Sources/Load.php(183) : runtime-created function on line 3
Pokaż wiadomości - Levittoux

Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Pokaż wątki - Levittoux

Strony: [1] 2 3
1
Cytuj
Wykup mieszkanie. Nie daj się spółdzielni
Marta Tylenda 2007-10-19

Mimo że prawo gwarantuje lokatorom spółdzielni mieszkaniowych wykup mieszkań za grosze, wiele z nich stawia opór. Jak sobie z tym radzić?

Chodzi o mocno krytykowaną przez prezesów spółdzielni nowelizację ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, która pozwala lokatorom wykupić mieszkania za symboliczne kwoty. Zgodnie z nowymi przepisami spółdzielca, który zajmuje mieszkanie lokatorskie i spłacił koszty budowy, może stać się jego właścicielem po dopłaceniu nominalnej kwoty umorzonego przez państwo kredytu. W praktyce to często kilkaset złotych, czasem wręcz kilkadziesiąt. W całej Polsce może z tego przepisu skorzystać blisko milion rodzin.

Blokują uwłaszczenie?

Kłopot w tym, że nie wszędzie jest to proste. Są spółdzielnie w kraju, które starają się opóźnić przekształcanie mieszkań. Kilka poznańskich spółdzielni przekonuje np. swoich członków, że nie może sprzedawać mieszkań z gruntem w wieczystym użytkowaniu. - Usłyszałem, że spółdzielnia nie przystąpi do sprzedaży, dopóki nie kupi gruntu od miasta. A jak mi się nie podoba, to mogę iść do sądu - opowiada pan Kazimierz, od 40 lat członek SM Grunwald. - Spytałem, kiedy wykupi ziemię. Powiedzieli mi, że nie wiadomo, bo wnioski są w urzędzie miasta, a urzędników żadne terminy nie obowiązują.

Podobnie jest w ogromnej (niemal sto tysięcy mieszkańców) poznańskiej SM Osiedle Młodych. "Spółdzielnia nie może zawrzeć z Państwem umowy przeniesienia własności lokalu, gdyż trwają procedury związane z przekształceniem prawa wieczystego użytkowania gruntu w prawo własności (...)" - dowiedziała się część lokatorów starających się o wykup.

Iwona Ossowska z Osiedla Młodych tak tłumaczy treść listów rozsyłanych do mieszkańców: - Jeżeli w trakcie trwania procedur wykupu gruntu od miasta przekształcilibyśmy tylko jedno mieszkanie na wieczystym użytkowaniu, wówczas nasz wniosek o wykup tego gruntu na własność byłby nieaktualny, bo w danej nieruchomości pojawiliby się nowi współwłaściciele, którzy musieliby wspólnie ze spółdzielnią złożyć nowy wniosek.

Spółdzielnia Jeżyce odsyła swoich lokatorów, tłumacząc się pilnymi pracami termomodernizacyjnymi. Lokatorka: - Pani w administracji zapowiedziała, że przekształceniami mogą się zająć najwcześniej w przyszłym roku. Teraz nie mają czasu przekazać mi na piśmie choćby uzasadnienia odmowy.

Posłanka Lidia Staroń (PO), założycielka Stowarzyszenia Obrony Spółdzielców, przyznaje, że problem jest powszechny: - Prezesi blokują uwłaszczenie. Dociera do mnie mnóstwo podobnych sygnałów z całej Polski.

Jak wylicza Staroń, spółdzielcze władze nagminnie próbują zniechęcać mieszkańców, mnożąc koszty rzekomo związane z wykupem. - Żądają np. zwrotu pieniędzy za docieplenie budynku, finansowane z funduszu remontowego. To wbrew ustawie, ci lokatorzy od lat płacili składki na fundusz remontowy i dalej to będą robić, także po przekształceniu. Inne spółdzielnie zawyżają ceny gruntów, nie uwzględniając bonifikat, których udzieliły im gminy. Przykładami można sypać jak z rękawa.

Skalę problemu potwierdza też Andrzej Krzyżański z Krajowego Związku Lokatorów i Spółdzielców: - Ludzie do nas dzwonią i skarżą się, że spółdzielnie bojkotują ustawę, wymyślają dziesiątki powodów, żeby przynajmniej opóźnić przekształcenie. Prezesi straszą ogromnymi kosztami notarialnymi, choć ustawa dokładnie określa, jaką taksę może zastosować notariusz. Tłumaczą się nieuregulowanym stanem prawnym gruntów, nawet jeżeli tylko kilka działek nie należy do spółdzielni.

Spółdzielnia musi podpisać umowę

Prezesi, jak sami przyznają, liczą na to, że niekorzystne dla spółdzielni przepisy cofnie Trybunał Konstytucyjny. Czy jest na to szansa? Prof. Krzysztof Pietrzykowski, specjalista od prawa spółdzielczego: - Nie widzę raczej takiej możliwości. Zasada jest prawidłowa: spółdzielnia może wziąć od członka tylko tyle, ile sama zwraca do banku. Nie ma tu niezgodności z konstytucją.

Prawnicy podkreślają, że spółdzielnie mają obowiązek przekształcić mieszkanie i to w ściśle określonym przez ustawodawcę, trzymiesięcznym terminie.

Prof. Pietrzykowski: - To, że spółdzielnia ma grunt w wieczystym użytkowaniu nie ma żadnego znaczenia i nie powinno stanowić przeszkody w sprzedaży mieszkania.

Marcin Wojcieszak z kancelarii adwokackiej Dr Marcin Wojcieszak & Wspólnicy: - Spółdzielnia ma obowiązek zawarcia umów w ciągu trzech miesięcy od dnia złożenia wniosku przez osobę uprawnioną. Ten termin może być przedłużony tylko w dwóch przypadkach. Kiedy nie można ustalić właściciela gruntu, na którym stoją spółdzielcze bloki lub spółdzielni nie przysługuje ani prawo własności, ani użytkowania wieczystego do ziemi.

Oznacza to tyle, że spółdzielnia, bez względu na to, czy jest właścicielem, czy użytkownikiem wieczystym gruntu, musi w ciągu trzech miesięcy podpisać umowę ze spółdzielcą. I nic tego terminu nie może wydłużyć.

Przypominamy też, że zgodnie z przepisami opłata notarialna w 2007 r. wyniesie 285,48 zł. Należy się też liczyć z opłatą za każdą kopię sporządzanego przez notariusza aktu notarialnego (10-20 zł od kopii), co oznacza wyłożenie dodatkowych, góra 80 zł. Założenie księgi wieczystej i wniosek o wpis do księgi to kolejne 260 zł. Spółdzielnia nie może żądać więcej.

Dla opornych grzywna lub więzienie

Co, jeśli prezes, chociaż ma taki obowiązek, nie podpisze z nami umowy? Na szczęście ustawodawca przewidział taką możliwość i dał spółdzielcom konkretną broń do ręki. Na wielu prezesów działa samo to, że ona jest. - Mój prezes stwierdził, że będzie przekształcał, bo nie chce siedzieć ani płacić grzywny - przyznaje lokatorka jednej z gdańskich spółdzielni.

Nowe przepisy przewidują bowiem dla opornych prezesów (członków zarządu, pełnomocników, prokurentów, syndyków albo likwidatorów spółdzielni) sankcje karne: grzywnę lub nawet karę ograniczenia wolności. Członek spółdzielni, któremu władze spółdzielcze nie rozpatrzyły wniosku o przekształcenie mieszkania w ciągu trzech miesięcy lub odmówiły podpisania umowy, może złożyć na najbliższym posterunku policji zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia (wzór zamieszczamy poniżej). Do zawiadomienia warto dołączyć pisemną odmowę, którą otrzymaliśmy od spółdzielni. I to wszystko, co musi zrobić spółdzielca.

Justyna Falkiewicz z kancelarii Dr Marcin Wojcieszak & Wspólnicy: - Policja rozpocznie postępowanie wyjaśniające i jeżeli potwierdzą się zarzuty lokatora, przekaże do sądu wniosek o ukaranie np. członka zarządu. Sąd z kolei może na członka zarządu, prezesa czy prokurenta nałożyć grzywnę lub karę pozbawienia wolności. Spółdzielca oczywiście nie ponosi z tego tytułu żadnych kosztów.

Po tym, jak sąd wyda wyrok, lokator znów powinien udać się do spółdzielni. Jeżeli wcześniej otrzymał na piśmie odmowę przekształcenia mieszkania, będzie to oznaczało, że jego wniosek rozpatrzono (w tym przypadku odmownie). Musi więc złożyć nowy. Jeżeli natomiast spółdzielnia jego wniosku w ogóle nie rozpatrzyła, jest on wciąż aktualny. Spółdzielnia powinna więc bezzwłocznie podpisać z lokatorem umowę.

Gdy policja nie da rady...

Oczywiście może się zdarzyć, że prezes naszej spółdzielni (pełnomocnik, prokurent, syndyk...) jest wyjątkowo uparty i woli płacić grzywny, niż przekształcić nam mieszkanie za kilka złotych. Co wtedy? Trzeba iść do sądu. To postępowanie jest zupełnie niezależne od tego prowadzonego przez policję. Do sądu możemy więc się udać niezależnie od tego, czy złożyliśmy już zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia.

Pozew wolny jest od opłat, a koszty postępowania pokrywa spółdzielnia. Jednak, co podkreśla Falkiewicz, w ustawie jest zapis, że zwolnieni z kosztów jesteśmy w przypadku "bezczynności spółdzielni". Może się więc zdarzyć, że w razie gdy spółdzielnia nam udzieliła odpowiedzi, a więc nie była "bezczynna", będziemy musieli jednak pozew opłacić.

W sądzie, jak radzi Falkiewicz, należy złożyć pozew o zawarcie umowy ze spółdzielnią. W pozwie piszemy (w zależności od tego, jaki przypadek nas konkretnie dotyczy), że:

1. spółdzielnia X w ciągu trzech miesięcy nie zawarła z nami umowy o przeniesienie własności lokalu;

2. spółdzielnia X odmówiła podpisania z nami umowy o przeniesienie własności lokalu i podała jako przyczynę - tu wpisujemy przyczynę - podczas gdy ustawa przewiduje odmowę jedynie w sytuacji nieuregulowanego stanu prawnego gruntu.

Jeżeli sąd przyzna nam rację, orzeczenie może zastąpić umowę ze spółdzielnią. W przypadku gdy spółdzielca spełni wszystkie swoje zobowiązania wobec spółdzielni, orzeczenie może być podstawą do dokonania zmian w księdze wieczystej.

Jak zawiadomić policję, że spółdzielnia łamie prawo

W prawym górnym rogu zawiadomienia wpisz nazwę miejscowości i datę wypełnienia wniosku, poniżej adresata wniosku (nazwa i adres, np. Do Komendy Policji w Poznaniu, ul. Rumiankowa 7). W lewym - swoje imię i nazwisko, numer telefonu i adres do korespondencji;

Poniżej pośrodku wpisz: ZAWIADOMIENIE O POPEŁNIENIU WYKROCZENIA.

Treść zawiadomienia: "Niniejszym zawiadamiam o popełnieniu przez .....(tu wpisz imię i nazwisko) - członka zarządu Spółdzielni ......(tu podaj nazwę i adres spółdzielni) wykroczenia z art. 272 ustawy z dnia 15 grudnia 2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych (t.j. DzU z 2003 roku, nr 119, poz. 1116 ze zm.), poprzez dopuszczenie do tego, że spółdzielnia nie zawarła ze mną umowy o przeniesienie własności lokalu w terminie 3 miesięcy od dnia złożenia wniosku".

Poniżej piszesz na środku strony: UZASADNIENIE.

Treść uzasadnienia: "W dniu ........ złożyłem w Spółdzielni ..... (podaj nazwę spółdzielni i miasto, w którym działa) wniosek o przekształcenie przysługującego mi spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu położonego w .......(tu wpisz adres) w prawo odrębnej własności lokalu.

Spółdzielnia Mieszkaniowa poprzez ................(tu wpisujemy powód, np. przez odmowę przekształcenia lokatorskiego prawa do lokalu w prawo odrębnej własności) dopuściła do tego, że umowa nie została zawarta w terminie 3 miesięcy od dnia złożenia wniosku.

Tym samym, doszło do popełnienia wykroczenia z art. 272 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych".

Podpisz się imieniem i nazwiskiem

Co spółdzielnie robią z wnioskami

Chorzów

W SM Batory pracownica poinformowała mnie, że na razie nic nie robią z wnioskami spółdzielców o przekształcanie mieszkań. Jedynie zbierają je i porządkują dokumenty.

Łódź

Członkowie łódzkich spółdzielni mieszkaniowych zapowiadają masowe wysyłanie do prokuratury doniesień na prezesów spółdzielni mieszkaniowych, którzy odmawiają lokatorom przekształcania mieszkań za symboliczną złotówkę. Jak twierdzą spółdzielcy, prezesi już zapowiadają, że uwłaszczanie będą mogli zacząć najwcześniej za rok. Tłumaczą się niejasną sytuacją prawną gruntów czy niedokończonym podziałem ziemi na samodzielne nieruchomości.

Warszawa

Prezes SM Bródno uważa, że znowelizowana ustawa jest niesprawiedliwa. Mimo to przekształcenia ruszyły pełną parą. Prezes Krzysztof Szczurowski: - Nie bardzo widzę możliwość odmowy. Nie po to przyszedłem do tej pracy, by iść do więzienia.

Pochwal lub poskarż

Jeśli ** spółdzielnia blokuje ci wykup mieszkania albo odwrotnie ** sprzedaje je niemal wzorcowo, poinformuj nas o tym. Napisz na adres - marta.tylenda@poznań.agora.pl


Marta Tylenda
Źródło: http://www.gazetawyborcza.pl/1,79078,4592595.html

2
Spółdzielnia Torwar / Pismo do władz spółdzielni z dnia 16.10.2007
« dnia: Październik 15, 2007, 07:16:26 pm »
Pismo do władz spółdzielni Torwar z dnia 16.10.2007, które ma być złożone w dniu jutrzejszym w imieniu przedstawicieli budynków:
Cytuj
Do: Prezes SBM "Torwar",
Do wiadomości: Rada Nadzorcza SBM "Torwar".

Zwracamy się kolejny raz z prośbą i przeanalizowanie i niezwłocznie wykonanie korekty podziału gruntu przypisanego następującym budynkom:
Okrąg 8/10 - Działka nr 13/13 - 1954 m2;
Okrąg 8/10A - Działka nr 13/12 - 1948 m2;
Okrąg 8/10B - Działka nr 13/ 11 - 1963 m2;
Solec 63A - Działka nr 13/17 - 1946 m2.

W odczuciu mieszkańców, budynki Okrąg 8/10 i Solec 63 A oraz budynki Okrąg 8/10 A i Okrąg 8/10 B, mają zbliżone usytuowanie i powierzchnia gruntu przypisana tym posesjom powinna być identyczna. Obecny podział wykonany zopstał niewłaściwie i w sposob niczym nieuzasadniony faworyzuje budynki Okrąg 8/10A i Solec 63A.

Wniesiona przez nas uwaga o konieczności dokonania korekty gruntu przy omawianych wyżej budynkach podyktowana jest troską o sprawiedliwe, a zatem właściwe obciążenie tych posesji opłatą za wieczystą dzierżawę gruntu i podatkiem grutnowym.
Przedstawiciele Budynków
.

3
Rozrywka / Wycieczka po Powiślu śladem latarni gazowych
« dnia: Wrzesień 21, 2007, 08:44:13 pm »
W najbliższą sobotę (22-go) odbędzie się spacer z przewodnikiem, śladem latarni gazowych (z zapalaniem) w ramach Europejskich Dni Dziedzictwa. Spotkanie o 19.00 na rogu Ludnej i Książęcej (po stronie jeziorka). Przejście do Agrykoli (okolice Łazienek).

4
Historia / PW 1944 - atak na most Poniatowskiego
« dnia: Sierpień 01, 2007, 02:31:12 pm »
Byliśmy żołnierzami - 63. rocznica Powstania Warszawskiego
Rozmawiał Włodzimierz Kalicki 2007-07-31

Rozmowa z Jerzym Sienkiewiczem "Rudym"



Włodzimierz Kalicki: Gdzie Pan był w godzinie W?

Jerzy Sienkiewicz "Rudy": - Na Powiślu, w domu przy ul. Solec 24 /po przeciwnej stronie ośrodka sportowego na ul. Solec/. Byłem dowódcą grupy szturmowej ze zgrupowania AK por. "Konrada". Naszym zadaniem było zajęcie warszawskiego przyczółka mostu Poniatowskiego.

Czuliście się dobrze przygotowani?

- Byłem kapralem podchorążym, znałem sytuację tylko w swoim plutonie. Uważałem, że mam pewne doświadczenie. Żołnierzem AK byłem od ponad trzech lat. Dwukrotnie, w lutym i w kwietniu 1944 r., jako kurier Komendy Głównej przewiozłem pocztę do 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK. Jeździłem na wschód w mundurze Luftwaffe, niby do pracy w charakterze pracownika zarządu budowlanego niemieckiego lotnictwa, z lewymi papierami urlopowymi. To był dobry sposób na przekraczanie granic okupowanej Europy. Doświadczeni szmuglerzy w mundurach pracowników budowlanych Organizacji Todt [budowała niemieckie obiekty wojskowe] albo Luftwaffe docierali ze srebrem nawet do Włoch, a wracali stamtąd z jedwabiem.

1 sierpnia brakowało nam broni. Z mojego plutonu miało ją tylko jedenastu chłopców - głównie pistolety. Jedyny w grupie pistolet maszynowy Schmeisser był w moich rękach. Ukradłem go Niemcom przed Powstaniem. Naszą główną siłą uderzeniową był zrzutowy angielski karabin maszynowy Bren z 2 tys. naboi - kłopot był jednak w tym, że nikt z nas nie umiał go obsługiwać. Z wyszkoleniem strzeleckim też było u nas kiepsko. Ale bardzo chcieliśmy walczyć.

Atak na most Poniatowskiego zakończył się fiaskiem.

- Jak to się skończy, było dla mnie jasne już na odprawie. Most był obsadzony przez niemieckich saperów. To byli doświadczeni frontowi żołnierze, minowali mosty Poniatowskiego, Kierbedzia i średnicowy. Dysponowali szybkostrzelnym, czterolufowym działkiem przeciwlotniczym o strasznej sile rażenia. Nacierać na nich, pod górę, miała nasza dwunastka od strony starej rzeźni na Solcu, a od alei 3 Maja dwa inne plutony, podobnie marnie jak my uzbrojone. W tej sytuacji pozwoliłem sobie na odprawie bojowej na uwagę, że ten atak nie ma szans, a zatem i sensu.

Ale do ataku pan poszedł.

- No jasne! Byliśmy przecież żołnierzami.

Kiedy po raz pierwszy pan strzelił?

- Jeszcze przed szturmem mostu. Stałem dumny przed domem na Solcu, ze schmeisserem w ręku, w przedwojennym polskim hełmie mojego ojca, oficera rezerwy, gdy z bramy naprzeciwko wyszedł żołnierz w mundurze Luftwaffe z karabinem szturmowym na ramieniu. Na mój widok zgłupiał. Wrzasnąłem, żeby się poddał. Podniósł ręce. Ale mnie, w końcu młodego chłopaka, zgubiło poczucie ważności. Odwróciłem się i zawołałem swoich chłopców, żeby go przyprowadzili. W tym czasie Niemiec ściągnął z ramienia karabin i strzelił do mnie. Chybił dwa razy i rzucił się do ucieczki. Skosiłem go serią.

Potem ruszyliśmy na most. Niemcy wystrzelili rakiety sygnalizacyjne, że atakuje ich piechota z czołgami. Strach ma wielkie oczy. Ale potem zaplątaliśmy się w drutach kolczastych, a oni zaczęli strzelać z działka. Od kurzu z rozbitych tynków zrobiło się ciemno. Jedyne, co mogliśmy zrobić, to uciekać.

Most Poniatowskiego był jednym z najważniejszych, strategicznych celów powstania. Dlaczego atakowano go tak słabymi siłami?

- Z perspektywy czasu widać, że 1 sierpnia atakowano nierzadko cele drugorzędne, a te najważniejsze szturmowano zbyt słabymi siłami lub zostawiano w spokoju. Czasem się zastanawiam, czy dowództwu powstania w ogóle zależało na zdobyciu mostów, czy raczej w pierwszym dniu walk nie wolało ono trzymać Sowietów za Wisłą.

A można było w ogóle zdobyć ten most?

- Trudna sprawa. Może gdyby rzucono do ataku silne, doborowe oddziały, ze snajperami do likwidowania niemieckich saperów przy zapalnikach...

Potem przez tydzień walczyliście na Czerniakowie.

- Walczyliśmy to za dużo powiedziane. Czerniaków przez tydzień nie miał dowództwa z prawdziwego zdarzenia. Spływały tam rozbite oddziały spod Sejmu, jacyś powstańcy, którzy nie dotarli na Okęcie. Stworzył się taki wielki obóz warowny, nad którym jego dowódca kpt. Sęp, raptem przedwojenny podoficer, nie miał żadnej kontroli. Żołnierze zajmowali się głównie polowaniami na ukrywających się Niemców. Nawet chłopcy z mojego plutonu ich szukali - złapali trzech policjantów i rozstrzelali ich nad Wisłą. Co i rusz ktoś wyprawiał się do pobliskiej fabryki wódek. Ludzie chodzili pod bronią na rauszu. Dość szczęśliwie 4 sierpnia odparliśmy atak niemieckiej kolumny zmechanizowanej, która uderzyła na Czerniaków, cofając się z Pragi przez most Poniatowskiego. Dopiero po sześciu dniach dowództwo objął świetny oficer kpt. artylerii Netzer "Kryska" i zaprowadził porządek. Nie wiedziałem o tej nominacji i wcześniej, w nocy z 5 na 6 sierpnia, wyprowadziłem swoją grupę na Mokotów.


Dlaczego tam?

- Chciałem przebić się z Warszawy na południe, do lasów, trafić do porządnego oddziału partyzanckiego, dozbroić się ze zrzutów i bić dalej. Po doświadczeniach Czerniakowa bałem się, że w takich warunkach z mojego oddziału nie zostanie nikt żywy.

Na Mokotowie trafiłem na sztab pułku Baszta. Mjr Rede przydzielił mnie do Dywizjonu 1. Pułku Szwoleżerów marszałka Józefa Piłsudskiego, grupy bojowej oficerów i podoficerów pod dowództwem por. Aleksandra Tyszkiewicza "Góry". Większość to byli młodzi chłopcy z arystokratycznych i ziemiańskich domów. Po paru dniach wspólnej walki okazało się, że to bardzo mili ludzie i świetni, odważni żołnierze.

Na Mokotowie jako pierwsi powstańcy wkroczyliśmy na Belgijską, na której niemieccy żandarmi dokonali masakry cywilów. Cała ulica była zasłana zwłokami, także kobiet i małych dzieci. Niemcy strzelali z najbliższej odległości, pomiędzy trupami leżało mnóstwo łusek i trzonków od ręcznych granatów, tzw. tłuczków.

Brał pan także udział jako ochotnik w misji wyprawienia na wschodni brzeg Wisły emisariuszy do sowieckiego dowództwa - kpt. Alfreda Paczkowskiego "Wani", dwóch radiotelegrafistów i oficera sowieckiego wywiadu Kaługina.

- Był z nami jeszcze plutonowy "Afrykańczyk" (Wacław Olechowski), były żołnierz Legii Cudzoziemskiej, świetny wojak, który w chwilach zagrożenia klął po francusku, oraz oficer AL Jagiełło. Pierwszą próbę podjęliśmy w nocy z 16 na 17 września, ale nie udało się nam sforsować niemieckich pozycji w rejonie Królikarni. Następnej nocy poszliśmy kanałami. Patrolem dowodził pchor. Jerzy Krzysztofowicz "Selim" z sekcji kanałowej, który zginął, gdy próbował wyjść z włazu w zajętym przez Niemców rejonie Zagórnej i Solca. W końcu znaleźliśmy inne wyjście. "Wania", radiotelegrafiści i Kaługin przepłynęli przez Wisłę pontonem. Misja nic nie dała, "Wania" wylądował na 10 lat w sowieckim łagrze.

Jak zakończył się pański udział w powstaniu?

- Przeszedłem z Mokotowa do Śródmieścia kanałem, o którym Wajda nakręcił film. Do chwili kapitulacji dowodziłem obroną budynku przy Nowogrodzkiej. Mogę z dumą powiedzieć, że walczyłem od pierwszych do ostatnich minut powstania, codziennie, bez przerwy. Niemcy w niewoli długo mnie nie mieli. Uciekłem z kolumny jenieckiej tuż przed obozem w Ożarowie.

A w 1949 r. aresztowało mnie UB pod zarzutem szpiegostwa dla Amerykanów. Od trzech lat byłem polskim szefem amerykańskiej misji poszukującej lotników USA zaginionych na terenie Polski. W więzieniu siedziałem razem z Władysławem Bartoszewskim.

Siedział z nami Kurt Fischer, niemiecki policjant. Znałem niemiecki, dużo z nim rozmawiałem. Opowiadałem o walkach na Czerniakowie, on słuchał w milczeniu, patrzył w ścianę. Gdy pytałem o wojenne losy, opowiadał o dowodzeniu sektorem obrony przeciwlotniczej w Kassel, o obronie twierdzy w Kostrzyniu nad Odrą, o służbie w oddziale zaporowym wyłapującym niemieckich dezerterów. Polski sąd nic nie potrafił mu udowodnić i skazał go na 6,5 roku więzienia, akurat tyle, ile już odsiedział. Fischer wrócił do Niemiec Zachodnich.

Po paru miesiącach wyszedłem na wolność. Potem Bartoszewski dał mi niemiecką książkę "II wojna światowa w obrazach". I znalazłem tam zdjęcie Fischera! Zacząłem szukać o nim informacji i okazało się, że to złowroga postać. Znajdowałem jego fotografie, a to u boku von dem Bacha [Obergruppenführer SS, dowódca wojsk niemieckich walczących w Powstaniu, odpowiedzialny za zbrodnie wojenne], a to przy przyjmowaniu kapitulacji gen. Bora Komorowskiego. Fischer faktycznie dowodził oddziałami Dirlewangera [także zbrodniarz z SS], które nacierały na nas na Czerniakowie.

W latach 70. pojechałem do RFN na zaproszenie pana Kohla, brata późniejszego kanclerza, wówczas ministra spraw wewnętrznych w rządzie krajowym Saksonii. Gdy mu opowiedziałem o Fischerze, min. Kohl zatelefonował i okazało się, że Fischer jest szefem policji w Kassel.

Rozmawiał Włodzimierz Kalicki
http://www.gazetawyborcza.pl/1,75248,4355443.html

5
Historia / Obchody Powstania `44
« dnia: Lipiec 09, 2007, 08:24:54 am »
Zaznaczmy barykady na ulicach
Tomasz Urzykowski2007-07-08

W pierwszych dniach Powstania Warszawskiego Andrzej Kozłowski pomagał budować barykadę na Wilczej. Teraz chce oznaczyć miejsca, gdzie w sierpniu i wrześniu 1944 r. były podobne umocnienia. Pomysł prosty, problem z wykonaniem.

Pana Andrzeja Kozłowskiego poznaliśmy na organizowanych przez "Gazetę" wycieczkach szlakiem naszych "Spacerowników" po najciekawszych dzielnicach Warszawy. Mówi o sobie: - Byłem biernym uczestnikiem Powstania Warszawskiego. Żadnym bohaterem.

W 1944 r. miał 13 lat. Mieszkał z rodziną w nieistniejącej dziś kamienicy przy Wilczej 74, na której miejscu stoi dziś szpital. Na początku sierpnia okoliczni mieszkańcy ruszyli do budowy barykady. Przynosili łóżka, szafy, stoły, z których w poprzek ulicy przy domu nr 72 wyrosła zapora.

- Ja rzucałem płyty wyrwane z chodników - wspomina Andrzej Kozłowski.

Barykada przedzieliła Wilczą, między Emilii Plater a Chałubińskiego. Niemcy jej nie zdobyli, nawet szczególnie nie atakowali. W tym miejscu nie doszło do poważniejszych walk. Co innego na Woli, Starówce, Powiślu, Czerniakowie czy w innych rejonach Śródmieścia. Budowane tam barykady stały się prawdziwymi redutami, o które toczono krwawe boje. Wśród ikon Powstania znalazły się zdjęcia przewróconych tramwajów na Marszałkowskiej. Takich i innych barykad były w całej Warszawie setki.

- Miejsca, w których znajdowały się barykady, powinny być odpowiednio oznaczone. Chodzi o namalowanie śladu na jezdni i chodnikach. Miałoby to duży walor dydaktyczny. Młodzi ludzie z Polski i zagranicy lepiej zrozumieliby, co się tu wtedy wydarzyło - tłumaczy Andrzej Kozłowski.

Swoim pomysłem od trzech lat próbuje zainteresować Muzeum Powstania Warszawskiego i miasto. Dyrektor muzeum Jan Ołdakowski popiera ideę upamiętnienia barykad, ale nie napisami na jezdni.

- To musi być coś bardziej trwałego. Myślę o płytach z pleksi z archiwalnym zdjęciem i informacją: "Tu była barykada". Takie szyby można umieścić w wielu punktach Warszawy - mówi Jan Ołdakowski. Dodaje, że jego muzeum chętnie wesprze projekt merytorycznie, lecz nie finansowo: - Takie przedsięwzięcie przekracza nasze możliwości. Odpowiedni budżet ma Biuro Promocji Miasta.

Rok temu biuro wyraziło zainteresowanie i na tym poprzestało. Pełniący obecnie obowiązki wicedyrektora biura Tomasz Andyszczyk o sprawie dowiaduje się od nas: - Pomysł wydaje się interesujący, ale trudno mi coś więcej powiedzieć. Muszę się z nim zapoznać - mówi.

- Ludzie, z którymi kiedyś rozmawiałem, w międzyczasie zmienili pracę. Jeśli tak dalej pójdzie, sam zrobię szablon, wezmę farbę i zacznę malować napisy na jezdniach - zapowiada Andrzej Kozłowski.

Ma jeszcze jedną propozycję, tym razem dla warszawiaków, którzy przeżyli Powstanie: - Niech 1 sierpnia wywieszą chorągiewki, a zdejmą w dniu, w którym opuścili miasto. My z siostrą tak robimy. Nasza rodzina wyszła z Warszawy dopiero 8 października.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4299523.html

6
Spółdzielnia Torwar / Rewitalizacja fasad bloków na osiedlu "Ludna"
« dnia: Maj 23, 2007, 11:22:46 am »
Artykuł ze strony: http://www.w-a.pl/2007/dryvit_osiedle.htm

Sposób na rewitalizację domów
 
Domy na warszawskim osiedlu Ludna odzyskują elegancki wygląd, a ich mieszkańcy zyskują wyższy komfort życia. Trwa docieplenie budynków z wykorzystaniem rozwiązania Dryvit Outsulation, zaś wybrany do wykończenia ścian dekoracyjny system Ultra-Tex pozwala odtworzyć pierwotną fakturę ceglanego muru. W taki sposób Spółdzielnia Budowlano Mieszkaniowa Torwar realizuje projekt rewitalizacji osiedla.
 
Przywrócić świetność sprzed pół wieku

Dziesięciokondygnacyjne bloki w rejonie ulic Okrąg i Wilanowska w śródmieściu Warszawy zbudowano w latach 60. Murowane z wapienno-piaskowej silikatowej cegły domy posiadały tradycyjne, typowe dla tego okresu proste formy architektoniczne. Z biegiem lat elewacje straciły swój pierwotny elegancki wygląd.
- Chcieliśmy, by budynki znowu wyglądały jak nowe. Zdecydowaliśmy się na docieplenie domów oraz odtworzenie elewacji w nowoczesnej technologii, ale z zachowaniem charakterystycznego wyglądu ceglanego muru. Wybraliśmy metodę Dryvit Outsulation, z zastosowaniem specjalnych szablonów w systemie Ultra-Tex, dzięki którym uzyskuje się na tynku rysunek wiązania cegieł - mówi Jacek Sadowski, wiceprezes ds. inwestycji i remontów spółdzielni Torwar.

Szlachetny wygląd

Spółdzielnia zamówiła projekt architektoniczny docieplenia i odnowienia budynków w Autorskiej Pracowni Architektury Kuryłowicz & Associates, jednej z najlepszych w Polsce. Według założeń nowy wystrój fasad miał być spójny z dotychczasowym wizerunkiem osiedla. - Podstawowym zamysłem było odtworzenie kompozycji istniejących elewacji. Chcieliśmy zachować wizerunek nietynkowanego muru, z oryginalnym wiązaniem cegieł - wyjaśnia autor projektu, architekt Tomasz Gientka z Autorskiej Pracowni Architektury Kuryłowicz & Associates.
W realizacji zastosowano trzy rodzaje faktur i kolorów tynku, dobranych z bogatej palety dekoracyjnych tynków zewnętrznych Ultra-Tex. - Wybraliśmy zestaw trzech podstawowych barw, w podobnym układzie nasycenia i proporcji poszczególnych płaszczyzn, lecz innych niż pierwotne odcienie. W efekcie elewacje zyskały szlachetny bezpretensjonalny wygląd - podkreśla arch. Tomasz Gientka.

Przed:


Po:



Łatwa instalacja

Projekt rewitalizacji cegły silikonowej na osiedlu Ludna obejmuje dziewięć budynków. Fasada każdego z nich ma powierzchnię 2000 m2. Prace przy pierwszym domu przy ul. Wilanowskiej 16/20 rozpoczęto w 2004 roku. Poprzedziły je staranne przygotowania. Przed rozpoczęciem inwestycji specjaliści z Dryvit wykonali szczegółową dokumentację fotograficzną elewacji, na podstawie której przygotowano unikalny szablon, odwzorowujący oryginalny układ cegły na ścianach.
- To był nasz pierwszy kontakt z taką technologią. Uzyskaliśmy jednak pełne wsparcie producenta. Najpierw w fabryce Dryvit w Radziejowicach wraz z wykonawcą zapoznaliśmy się z systemami Outsulation i Ultra-Text. Po rozpoczęciu prac przez kilka dni instruktor Dryvit wspólnie z robotnikami "kleił" szablony do podłoża, dzięki temu szybko opanowali oni technikę wykonania elewacji tą nowatorską metodą - opowiada prezes Jacek Sadowski.
Docieplenie i odnowienie elewacji pierwszego budynku trwało 3,5 miesiąca. - Przy drugim domu tempo robót jest wręcz błyskawiczne: pierwsze trzy ściany wykonano w dwa miesiące - dodaje prezes Sadowski.

Komfort mieszkańców

Dzięki rewitalizacji wzrasta prestiż osiedla na Ludnej. Jego mieszkańcy doceniają efekty prac renowacyjnych. - Domy z nowymi elewacjami wyglądają imponująco. Zmniejszyły się też koszty ogrzewania mieszkań. Lokatorzy pozostałych siedmiu budynków przeznaczonych do odnowienia dopytują się, kiedy przyjdzie ich kolej - zdradza prezes Jacek Sadowski ze spółdzielni Torwar.

Wysoka jakość

Dryvit Outsulation to metoda ocieplania ścian zewnętrznych na styropianie, na płytach o grubości do 25 cm. Mocowany jest do podłoża za pomocą kleju i kołków. System składa się z zaprawy klejącej, warstwy bazowej z zatopioną siatką wzmacniającą z włókna szklanego, oraz tynku akrylowego lub silikonowego. Jest bardzo trwały, wysoce odporny na uszkodzenia, ścieranie, zabrudzenia i zazielenienia oraz promieniowanie UV. Pierwszą realizację w Polsce wykonano w systemie Outsulation w 1970 roku, w Warszawie.

Ultra-Tex to dekoracyjna masa tynkarska, która pozwala nadać elewacji wygląd muru z cegły, kamienia, kostki, płytek i innych naturalnych materiałów. Jest to możliwe dzięki zastosowaniu odpowiedniego rodzaju szablonu nakładanego na warstwę tynku oraz materiałów akrylowych, opartych na 100 proc. polimeru akrylu. Na system składa się: zaprawa klejąca, warstwa bazowa, akrylowy podkład fugujący oraz tynk akrylowy. Ultra-Tex ma podwyższoną odporność na algi i grzyby oraz wysoką odporność na uszkodzenia mechaniczne i promieniowanie UV.


Szablony do tynków Ultra-Tex to technologia własna Dryvit Systems, opracowana w Stanach Zjednoczonych. - Wykorzystanie szablonów do nadania elewacji wyglądu muru z cegły czy kamienia bardzo przyspiesza prace i obniża koszty inwestycji. Jest atrakcyjną alternatywą dla elewacji z naturalnych materiałów - podkreśla Dariusz Adamski, wiceprezes ds. sprzedaży i marketingu Dryvit Systems.



7
Na każdy temat / Nowe gigantyczne billboardy na ul. Ludnej
« dnia: Marzec 30, 2007, 12:19:54 pm »
Zwracam Waszą uwagę, że ośrodek sportowy mieszczący się przy ul. Solec i graniczący swoim terenem od ul. Ludnej przeprowadza na swoim terenie remont, w trakcie którego pomiędzy chodnikiem i płotem ośrodka od strony ulicy Ludnej wycięto kilka drzew. Podejrzewałem że stało się to w związku z tym, że wycięte drzewa były spróchniałe (chociaż pamiętam, że były zielone w zeszłym roku) ale prawdopodobnie jednak się myliłem, ponieważ w pobliżu miejsca gdzie się znajdowały zaczęto instalować wielkie billboardy reklamowe. Gdyby te drzewa pozostawiono to reklamy byłyby zasłonięte. Umieszczono już jeden billboard, ale mają być tam jeszcze dwa (widoczne są dwa elementy betonowe do których mają być przymocowane plansze).
 
To kolejny przykład oszpecania i zaśmiecania reklamami przestrzeni, w której mieszkamy.

8
Historia / Szpital im. Orłowskiego czyli dawny ZUS
« dnia: Marzec 06, 2007, 03:59:03 pm »
Na stronie http://www.warszawa1939.pl/index.php?r1=czerniakowska_231&r3=0 pojawiło się kilka starych zdjęć tego gmachu zaprojektowanego przez wybitnego architekta Romualda Gutta.

Architekci: R. Gutt, J. Jankowski.
Budowa: 1928-31.
Budynek powstał dla Związku Ubezpieczeń Pracowników Umysłowych. Po jego likwidacji w 1935 budynek stał się Siedzibą Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.
Rozbudowa: 1938-39 według projektu J. Kukulskiego, W. Ryttela i Z. Buczkowskiego - dobudowa skrzydła pomiędzy Rozbrat a Czerniakowską.
Obecnie: odbudowany po 1945 według projektu A. Lachowiczowej mieści obecnie Szpital im. prof. W. Orłowskiego.





Od strony Rozbrat:






Widok od strony Czerniakowskiej w czasie rozbudowy:




Od strony Ludnej i Czerniakowskiej:


Od strony Czerniakowskiej:


Plan budynku przed rozbudową w latach 1938-39:





9
Ciekawe miejsca / Mufka: Praktyczne Panie na Solcu 101
« dnia: Marzec 04, 2007, 06:42:31 pm »


Mufka mieści się w Warszawie przy Solcu nr 101, idąc od ul. Czerwonego Krzyża ku Tamce po lewej stronie.

sklepokawiarnia jest czynna:

Pon.-pt. 10-19
sobota 10-14

http://mufka.blox.pl/html

Klub Mam zaprasza 7 marca o 13.00
Spotkamy się z Joanną Sarnecką-Drużycką i porozmawiamy o bajkach. Temat spotkania to "Bajki jako droga do dorosłości" - o znaczeniu baśni dla rozwoju dziecka. Serdecznie zapraszamy 7 marca o godzinie 13.00 do Mufki. Prosimy tylko o wcześniejsze zgłoszenie (patrz: zakładka JAK DO NAS TRAFIĆ) - liczba miejsc ograniczona, wstęp wolny.

11
W związku z tym że w naszej okolicy jest sporo ciekawej moderny może to kogoś zainteresuje:

"Zachęta Narodowa Galeria Sztuki zaprasza na panel dyskusyjny związany z wystawą "Tu zaszła zmiana", prezentowaną obecnie w Kordegardzie. Kuratorką wystawy jest Magda Kardasz (we współpracy z Pawłem Giergoniem).
Tematem głównym panelu stanie się dyskusja publiczna tocząca się w mediach na temat znikania z mapy Warszawy wartościowych przykładów architektury późnego modernizmu – przede wszystkim Supersamu. Panel będzie też okazją do poruszenia problemów powolnego rodzenia się świadomości wartości architektonicznej i estetycznej architektury tego okresu. Do udziału w spotkaniu zostali zaproszeni architekci, konstruktorzy, historycy sztuki i architektury, artyści oraz dziennikarze.
Dyskusję będzie moderował prof. Waldemar Baraniewski

27 lutego 2007 (wtorek) o godzinie 18.00
sala kinowa, wejście od ul. Burschego, schodkami w dół
wstęp wolny"

12
Na każdy temat / Trzeba rozreklamowac forum
« dnia: Luty 15, 2007, 10:06:26 am »
Uważam że trzeba trochę rozreklamować to forum. Proponuję stworzyć jakis wzór ulotki, którą dałoby sie umieścić na tablicach na klatkach. Jest nas tu już kilkanaście osób i gdyby każda powiesiła taką ulotkę tylko na swojej klatce, to pewnie zobaczyłoby to z kilkadziesiat osób. W dodatku w sklepach są też często tablice na ogłoszenia (jest taka w blaszaku na ul. Solec).

13
Osobom interesującym się architekturą, chciałem polecić bardzo ciekawe wykłady, które raz w miesiącu odbywają się w Muzeum Powstania Warszawskiego. Kilka z tych, które już się odbyły, nawiązywało też do Powiśla.
Tematyka następnych wykładów wygląda następująco:



------------------------------------
8 lutego 2007 godz. 18.30 (czwartek)

Spotkanie pt. "Przebudowa nowożytnego centrum miasta - regulacja placu Krasińskich, rewitalizacja Starego Miasta, przebudowa Zamku Królewskiego" odbędzie się 8 lutego o godz. 18.30 w Audytorium Jana Nowaka-Jeziorańskiego. Kolejny wykład z cyklu "Warszawa Niezaistniała" wygłosi i dyskusje poprowadzi historyk sztuki Jarosław Trybuś.

:: 8 marca 2007 - Okna na świat: Dworzec Główny, kolej średnicowa, port lotniczy na Gocławiu

:: 12 kwietnia 2007 - Wieżowce II RP: Prudential, Gmach BGK, gmach
Polskiej Poczty i Telegrafu, Al. Niepodległości

:: 10 maja 2007 - Architektura władzy i prestiżu: gmach Sejmu RP, gmachy ministerialne, Dom Ludowy, kompleks gmachów Urzędu Służby Śledczej Policji Państwowej

Wstęp wolny.

14
Nowe inwestycje / Wydział Filologii
« dnia: Styczeń 16, 2007, 05:31:55 pm »

15
Galeria Powiśle / Stare fotografie
« dnia: Styczeń 16, 2007, 05:19:26 pm »
Ul. Lipowa. Dworek konstrukcji szachulcowej (czyli z tzw. "muru pruskiego").

ze strony http://www.varsaviana.waw.pl

Ul. Lipowa

ze strony http://www.varsaviana.waw.pl


Ul. Lipowa

ze strony http://www.varsaviana.waw.pl


Strony: [1] 2 3