Archiwa tagu: Powstanie Warszawskie

Szpital im. Orłowskiego - dawny ZUS

Szpital im. Orłowskiego – dawny ZUS

Gmach obecnego Szpitala Klinicznego im. prof. W. Orłowskiego został zbudowany w latach 30. XX wieku dla Zakładu Ubezpieczeń Społecznych jako jego siedziba. Twórcami projektu byli Romuald Gutt oraz Józef Jankowski. Prace budowlane zakończono w 1934 roku.

W czasie Powstania Warszawskiego, budynek zlokalizowany przy ulicy Czerniakowskiej pełnił funkcję jednej z najważniejszych pozycji powstańczych na drodze wzdłuż ulicy Książęcej biegnącej od Śródmieścia na Powiśle. Służył on również jako szpital powstańczy, który niejednokrotnie poddany został atakom lotniczym i artyleryjskim. Kiedy we wrześniu 1944 roku doszło do kapitulacji powstania, szpital został ewakuowany do klasztoru śś Wizytek na Krakowskim Przedmieściu, gdzie przez niemalże miesiąc wypełniał obowiązki medyczne. Następnie przeniesiono go do Szpitala Wolskiego, a następnie do Komorowa.

Po wojnie uszkodzony budynek został odbudowany i poddany renowacji. Mieściło się w nim wówczas biuro Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, Ministerstwa Pracy i Opieki Społecznej oraz Wydziału Rent. W 1956 roku zapadła decyzja o ponownym przekazaniu obiektu na potrzeby szpitalne. Rok później budynek zyskał rangę Szpitala Wojewódzkiego. Przeprowadzono wówczas szereg prac remontowych oraz adaptacyjnych.

Drugim, równie ważnym etapem był Kliniczny Szpital Zespolony. Wówczas jednostka zyskała funkcję konsultacyjną oraz specjalistyczną w stosunku do nowo powstałych szpitali w regionie. Nadzór nad nią sprawowało Centrum Medyczne Kształcenia Podyplomowego.

Trzeci etap to okres Państwowego Szpitala Klinicznego wykonującego szereg skomplikowanych procedur medycznych dla pacjentów z całego kraju oraz oferującego kształcenie podyplomowe w wąskich dziedzinach medycyny.

Okruchy wspomnień z powrotów

W ostatnim z artykułów „Okruchy wspomnień” pisałem tam jak losy „powiślaków „ z mojej rodziny – rozrzucały nas w różne strony. Pisałem ,że my znaleźliśmy się z rodziną w Milanówku a potem w Białobrzegach Radomskich.

Do Białobrzegów z dużym pędem wjechały czołgi rosyjskie- goniąc uciekających w popłochu niemieckie oddziały.
Zostaliśmy uwolnieni przez żołnierzy rosyjskich z wielkiego bunkra do którego spędzili ludność cywilną Niemcy. Po raz pierwszy zobaczyłem rosyjskiego żołnierza . Z bunkra Mama wyprowadziła mnie przy samym wejściu na siusiu. Przed wejściem stał wartownik niemiecki. W tym momencie się zakotłowało koło nas i nagle Niemiec leżał na ziemi a żołnierz rosyjski coś krzyczał. Cofnęliśmy się przerażeni do bunkra. Kiedy nadeszło wojsko a wzdłuż drogi od lasku jechały czołgi – wypuścili wszystkich z bunkra. Wróciliśmy tam gdzie zamieszkiwaliśmy – na ul. Piekarską.
Była już zima. Któregoś dnia ktoś z naszej grupy rodzinnej mówił ,że spotkał znajomego z Warszawy z Powiśla.. Mama mi potem mówiła ,że ten Pan znał mojego ojca i że natknął się na niego na Solcu tam gdzie ostatni raz Go zostawiliśmy tj. Solec między 39 a 51.” Było ciemno- mówił a przebiegając potknął się o nogę ojca – poznał Go i pytał czy mu pomóc? Podobno Ojciec powiedział, że jest ranny i sobie poradzi. Opowieść tego znajomego była dla mojej Mamy i rodziny szokiem ale i nadzieją.

Niestety nigdy więcej nikt nic o losach Ojca nie mówił. Ta wiadomość nie dawała nigdy Mamie zapomnieć i wzbudzała nadzieje ,że może wróci – do końca Jej życia. Ten znajomy przyniósł też wiadomość ,że Warszawa od 17 stycznia 45 r jest wolna. Ponieważ On wracał do Warszawy Mama dała liścik do swojej Siostry na Pragę na ul. 11-go Listopada. Od tego momentu wszyscy czekaliśmy na jakąś wiadomość – żeby jak najszybciej wracać do Warszawy na Powiśle – jeżeli jeszcze coś się uratowało i może żyją Ci którzy z nami współżyli – bliscy , sąsiedzi , znajomi.
Mama mówiła ,że na początku lutego ruszyliśmy do Warszawy. –tzw. okazją. Dużo ludzi szło w stronę Warszawy a ci którzy jakimkolwiek pojazdem dysponowali zabierali ich . Podobno mieliśmy dużo szczęścia .Pamiętam tylko ,że dotarliśmy na Solec a tam rozczarowanie i płacz. Nie było nic oprócz gruzów a na nich co kawałek krzyże.
Nie mogliśmy przejść na Pragę. Wisła była zamarznięta i nie było mostu. Spaliśmy w pobliżu pomnika Kopernika w gruzowisku z kilkoma ludźmi , palili ognisko – widać było kościół św. Krzyża i zwaloną na jezdnię figurę Chrystusa z krzyżem.

Pamiętam ,że trzymaliśmy się grubej liny i powoli szliśmy przez zamarzniętą Wisłę w stronę brzegu Praskiego. Co parę metrów stał żołnierz. Było to w rejonie ul. Krowiej na Praskim brzegu (niedaleko Szpitala Przemienienia Pańskiego.

Dotarliśmy do Ul. 11-go Listopada 26.- Tu mieszkała moja Ciotka u swoich Przyjaciół. Wyobraźcie sobie powitanie-to był koniec naszej tułaczki , głodu i zimna .W końcu kawałek mieszkania i życzliwi ludzie.

Na Powiśle chodziliśmy bardzo często – szukając śladów niedawnego życia nad Wisłą i Warszawskim Powiślu.
Zapamiętałem zapach wiślanego piachu i fetorek kanałów ściekowych wzdłuż Solca i ten bruk ulicy wybrzuszonej ponad chodniki , których niestety już w znacznej części nie było. Modliliśmy się często – tak jak w czasie okupacji – przy figurze Matki Boskiej przy ul. Ludnej róg Solca.

Ta opowieść może nie każdego zainteresuje ale ja chodząc po obecnym już ekskluzywnym Powiślu widzę oczyma duszy okruchy z tamtych dni . Oddajcie cześć Tym ,którzy zostali w ziemi Powisla,która oby była coraz piękniejsza i życzliwa.

Warszawa 29.listopad 2012 r.
Z wyrazami szacunku

Andrzej Dubielecki „Powiślak”

Okruchy wspomnień z warszawskiego Powiśla część 6

Jak różne są losy ludzkiego życia niech świadczy fakt , który bezpośrednio dotyczy mojej rodziny ze strony Matki. Jak już wcześniej wspomniałem Mama moja pochodziła ze Śródmieścia Warszawy. Urodziła się i mieszkała do zamążpójścia tj. do 1935 r. na ul. Litewskiej. Zresztą cała rodzina z Biedrzyckich mieszkała w Śródmieściu. Matka na imieninach u koleżanki na ul. Mokotowskiej poznała Ojca – Janka lat 24. Był rosłym, dobrze zbudowanym brunetem. Mama drobną ale ładną kobietą lat 23. Myślę ,że zadziałała wówczas chemia. Podobno o ile wiem nic na to poradzić się nie da. I tu problem – Matka z „górnej Warszawy ”z rodziny tzw. inteligencji pracującej a Ojciec z „dolnej Warszawy” z Powiśla Warszawskiego ul. Solec z rodziny robotniczej syn wiślanego piaskarza. Chyba jeszcze działały zakorzenione w społeczeństwie podziały.

Nie było podobno łatwo przekonać rodziny Matki do słuszności wyboru tego z którym się zwiąże być może na całe życie. Ślub wzięli 23 kwietnia 1935 r. w Kościele Zbawiciela w Warszawie . Zamieszkali Solec 1. Tak z panny ze Śródmieścia stała się moja Mama Powiślanką. Ale wojna sprawiła to ,że po wkroczeniu Niemców do Warszawy – tam gdzie zakładali swoje kwatery i gdzie zajmowali całe kwartały ulic np. Aleje Ujazdowskie z tych rejonów wysiedlali ludność zamieszkałą w sąsiedztwie.

W dniu 27 października 1943 roku rodzina Biedrzyckich w tym i Ojca mojej Mamy- otrzymuje eksmisję z ulicy Litewskiej 9 na ul. Solec 113 zgodnie z policyjnym meldunkiem : Polizeiliche Ammeldung Nr. 379389. (Dokument w oryginale w moim posiadaniu ) Tak się działo z wieloma rodzinami , tak jak z moją –stawali się Powiślakami. Wybuch Powstania Warszawskiego i intensywne walki oraz bombardowania zmuszają Władysława wraz z żoną i młodszą córka do opuszczenia mieszkania na Solcu i chwilowo zatrzymania się u znajomych na ul. Topiel. Uciekają następnie wzdłuż nabrzeża Wisły i dalej do Kościoła na Wolę. Wpadają w ręce Niemców .Córka Henryka (lat 20) wraz z Matką Włodzimierą jest wywieziona na roboty do Wrocławia (Breslau) Władysław jako niepełnosprawny (kontuzja nóg z 1-szej wojny)zostaje od rodziny oddzielony .Do końca wojny przebywa na wsi pow.. Końskie. Nie posiadając środków do życia – uczy w stodole wiejskiej dzieci okolicznych gospodarzy , czytać i pisać ; za posiłek. Po wojnie wszyscy wracają szczęśliwie do Warszawy na Solec 113 na Warszawskie Powiśle. Dom ich w pobliżu Tamki dziś już nie istnieje.

Takie to były losy Powiślaków i tych co się na Powiślu nie urodzili ale do niego wracali z konieczności ale i z sentymentem.

Warszawa dn. 21.11.2012 r.
Z uszanowaniem A.D. ”Powiślak”

Okruchy wspomnień z warszawskiego Powiśla część 5

W dotychczasowych opisach przekazywałem głównie losy mężczyzn naszej rodziny i wydarzenia , które działy się wokół nich. A kobiety – przecież to partnerki i bohaterki życia w tak ciężkich i tragicznych chwilach okresu okupacji , powstania a następnie czasów powojennych.
Czytaj dalej

Okruchy wspomnień z warszawskiego Powiśla część 2

W czasie okupacji na ul. Mącznej Nr.2 (tej ulicy już nie ma) mieszkała siostra rodzona mojego Ojca z rodziną ( Mąż i 2 –ch synów) Wujek Mietek przed wojną miał na ul. Rozbrat –warsztat samochodowy , po wkroczeniu Niemców musiał zwolnić dla ich potrzeb. Warsztat przeniósł na ul. Przemysłową 26. Z tego co wiem należał do organizacji podziemnej w Warszawie .Brał udział w kilku zbrojnych wypadach na placówki Niemieckie .Synowie Jego Leszek i Artur mieli wówczas 11 i 9 lat. Czytaj dalej

Okruchy wspomnień z warszawskiego Powiśla część 1

W 1939 r zacząłem „szlifować” bruki Powiśla . No powiedzmy pod kontrolą Matki lub Ojca.

Trudno mi to udowodnić a tę informację opieram na jedynych dwóch zdjęciach, które wykonał nam latem 1939 r. znajomy zamieszkujący w tym samym domu (Solec 1) Zdjęcia te ocalały z wojny bo były w posiadaniu mojej Ciotki mieszkającej na Pradze.
Czytaj dalej

Czy ja mam prawo …?

Przez długi okres czasu zastanawiałem się czy mam prawo mówić o Powiślu Warszawy tylko dlatego , że urodziłem się na Powiślu i przeżyłem okres od urodzenia w 1938 roku do 1944 r. i przez całe Powstanie Warszawskie do 22 września .
Miałem zaledwie sześć lat z kawałkiem. Cały czas przebywałem z Rodzicami zarówno w chwilach zwykłego życia w rodzinie jak i w chwilach niebezpiecznych, tragicznych – ekstremalnych.
W pamięć moją wbiły się takie sytuacje – wydarzenia , które pozostawiły nie zatarty ślad. Czytaj dalej

Powstańcze twierdze – Okrąg 2

okrag2Budynek u zbiegu ulic Czerniakowskiej, Wilanowskiej i Okrąg wyróżniał się na tle innych w tej okolicy Powiśla Czerniakowskiego. Solidny dom wielopiętrowy powstał w latach 1928-29. Zaprojektowany przez polskiego architekta Stanisława Filasiewicza, który w latach dwudziestych był naczelnym architektem Banku Polskiego. Ten masywny budynek przed II wojną światową zamieszkały przez pracowników Banku Polskiego, zasłynął w czasie Powstania Warszawskiego jako jedna z tzw. powstańczych twierdz. Czytaj dalej